Po prośbie

Po prośbie

Potocznie mówiąc, „pozostaję w temacie” kartek. Tym razem to jednak ja na kartce zapisałem kilka najważniejszym dla miasta spraw. 

Zredagowałem listę i udałem się z nią do innego ważnego polityka, który i sejmowe i europejskie kariery do dziś dnia robi. Kiedy szedłem do niego po prośbie rozdawał tzw. polityczne karty w Szczecinie, a niektórzy mówili nawet, że w Warszawie i całej Polsce. Dygresja – zawsze zastanawiało mnie, dlaczego Ci wszyscy rozdający, pochodzący ze Szczecina, tak mało mogli pomóc w naszych sprawach tutaj. Myślę sobie, że wszyscy tak skłóceni ze sobą nie mogli wznieść się ponad partyjne obyczaje, żeby coś dla nas, tu na dole załatwić. Nie lubię tego słowa „załatwić”, no ale sam też poszedłem „załatwiać”, bo inaczej się nie dało. Żeby było jasne, uprzedzając zakończenie, finalnie i tak się nie dało.

Wracam do kartki. Spisałem na niej 10 punktów. Sprawy, które warto wesprzeć w Szczecinie dzięki dobremu słowu w stolicy. Dodać trzeba, że polityk ów reprezentował wówczas rządzącą frakcję, co dawało nadzieję, że takie tematy jak:  zachodnia obwodnica Szczecina, przejęcie przez miasto zrujnowanych terenów na Łasztowni albo nadodrzańskich nabrzeży przy Wałach Chrobrego da się „załatwić”. Tu jednak przychodzi zaskoczenie, naiwność, niesmak, że przez wiele lat różnych rządów, nic w tych tematach nie mogło się ruszyć. Mimo obietnic, przypominania, lobbowania, telefonów, rozmów i uzgodnień i tym razem nic. Ta niemoc lub niechęć do pomocy jest tak samo przykra, jak to co później usłyszałem z ust prominentnego zausznika partii rządzącej, który w  wywiadzie  telewizyjnym powiedział w przybliżeniu coś takiego: „…bulwarów nie można przekazać miastu, bo jak są państwowe to są polskie, a jak będą miasta, to nie wiadomo”.

No i bulwary zostały państwowe, z obskurną trylinką rodem z dawno minionych czasów, tak jak zostałem ze swoją kartką, życzeń dla Szczecina.